Wiatr

Śniła mi się rozległa łąka pełna kwiatów,
Drzew korony czesane ciepłą ręką wiatru
I było tak, że wiatrem stałeś się nade mną
Nietykalnym, co w sobie ma siłę tajemną.

Otaczałeś mnie zewsząd i z zaciekawieniem
Wnikałeś w moje ciało swoich ust westchnieniem.
Poddawałam się tobie a myśli gorące
Ułożyły się w dywan na wyśnionej łące.

Niewidzialny, a mogłam poczuć twoje wnętrze.
Dotykałeś mnie coraz śmielej i goręcej
I byliśmy dla siebie jak jabłka połowy.
Tak w słońcu pozwoliłam posiąść się wiatrowi.

Spełnialiśmy się w sobie, ty duch - ja żyjąca.
Nad nami gałąź brzozy w zamyśleniu drżąca
Zawisła na błękicie delikatnym cieniem,
Jakby chciała być dla nas od innych schronieniem.

I odszedłeś ulotny zabierając we śnie
Moje nienasycenie wiatru cichej pieśni,
Pieszczoty, co odeszła z nadejściem poranka,
Niezapomniany urok wietrznika-kochanka.

ico
Statystyki www