Przepowiednia

Pójdę aż za horyzont
Do starej leśnej wyroczni
Póki nie dojdę, nie spocznę
Uchylę bordowe kotary
Tam dym ogniska i czary
Tysiące świec się zapali
Spytam wiedźmina o źródło
O drogę spytam do siebie
Rzuci na ogień garść ziela
By wiedzieć jak go znalazłam
W oczy popatrzy głęboko
I pozna całą prawdę
Dłoń mą w swej dłoni ukryje
Przedziwne słowa wypowie
Których nie zapamiętam
Co mi przepowie mężczyzna
Mający wiedzę tajemną
Czy długowieczność czy sławę?
Czy miłość w sercu ukrytą?
Jakiej zażąda ofiary?
Czy krwi mi zechce utoczyć
A może wzrok mi odbierze
Bym nigdy tam nie wróciła
Lecz mnie to nie przeraża
I kroczę dalej odważnie
Ciekawość od strachu silniejsza
Idę po przepowiednię.

ico
Statystyki www